Mat

To był mistrz.. Właściwie wszyscy inni mistrzowie byli przy nim bladzi (chyba tylko jeden się zaczerwienił). W każdej dziedzinie. To był taki mistrz, że nikt nawet nie pretendował do bycia wicemistrzem. I jako że niewiele da się zrobić z tytułem „mistrza”, by bardziej podnieść jego rangę, choćby w samej nomenklaturze (jakiś marny „arcymistrz”) – postanowiono, że należy obniżyć rangę reszty. W każdej dziedzinie. I nie było już mistrza wagi ciężkiej,…

Więcej

Taki dom

BRAMA Do tej paszczy wchodzisz dobrowolnie. Najpierw z ulgą przyjmiesz chłód i półmrok bramy po rozpalonej słońcem ulicy. Później będziesz szukał odpowiednich drzwi. Otwarte są tylko te do opuszczonych mieszkań, gdzie stoi zapomniany suchy badyl kwiatka i kalendarz sprzed kilku lat. Za portretem świętego od czegoś tam – kartka z wakacji z zapomnianej krainy. W kącie guzik. I spinka do włosów… Przy zamkniętym oknie trupy much. W trakcie bezowocnych poszukiwań…

Więcej

Trzy fotki z przedmieścia

CZAS I MIEJSCE W tej okolicy pora roku zawsze ta sama – zamglone słońce daje trochę światła, czasem wiatr przepchnie gryzący smród z pobliskiej hałdy w zamian nawiewając dym z fabryki. Powietrze drapie w gardło i szczypie w oczy, więc na wszystko patrzysz spod przymrużonych powiek. Z estakady rur prowadzących donikąd, co chwila wybucha chmura wgryzając się w płuca. Z niektórych kapie coś nieokreślonego, tworząc gęste kałuże. Kilka niedużych drzew…

Więcej

Autobus

… czy można? Nie bądź śmieszny… Wchodź, schroń się przed deszczem, albo słońcem. Obojętne… Biletów nie trzeba. Nie pytasz kiedy odjazd?… Dzięki… Skąd ja się tu?… Tak w szczerym polu, z dala od dróg i tras?.. To było dawno. Kiedyś znałem całe miasto! Wiedziałem dokładnie gdzie jaki krawężnik, nawierzchnia, kiedy z fabryki wychodzą robotnicy a gdzie wysiadają dzieciaki… Czasem jeździłem na nocnej linii – tam się można było napatrzeć! Nie…

Więcej

Smoltoki

Zarzucają mi, że nie gadam smoltokami, że się czepiam gdy ktoś bełkocze gadając od rzeczy, pieprząc komunały, mieszając pojęcia i pierdoli o niczym. Czasem trudno mi ukryć irytację, na przykład gdy spotykam dalekiego znajomego o szóstej rano w autobusie i ten pyta mnie „a gdzie to jedziesz?” – (na tańce się kurwa wybieram!), albo zaczyna się rozmowa o pogodzie. Ale chcę wierzyć, że meteorologia jest jego ukrytą pasją, ale ze…

Więcej

Wszystkie bary

Czy na początku była jakaś idea? Jakieś postanowienie wynikające z przemyśleń, z doświadczeń? Z refleksji? Zbieranie mądrych rad? O jakim doświadczeniu możemy mówić, kiedy ma się 17 lat i spierdala z domu przed bijącym ojczymem? I matką, która w każdym geście i słowie sugeruje, żebyś się wreszcie usamodzielnił. Czyli żebyś zebrał dupe w troki i spierdalał z domu rodzinnego. Bo kolejnego faceta może już nie znaleźć. A z tym nawet…

Więcej

Gorzko

Ten pocałunek pod dyktando tłumu, gdy krzyczą „gorzko”… Czy chcieliby dla siebie jeszcze raz nowego początku, czy łakną twojej duszy uwiązanej w okowy tradycji – nie pozostawiając jej pola manewru i uwalniając od ciężaru decyzji. Bo oto jednak grasz w ich grę… Bądź taki jak my, wtedy nie będziesz nam świecił w oczy całym sobą, jako żywym przykładem, że można inaczej. Że można być szczęśliwym po swojemu. Że można się…

Więcej

Stare zabawki

Drażni mnie to i wprawia w zadumę nad prawidłami świata. Po pierwsze, że stale się powtarzam, a Kartagina już dawno zburzona, po drugie – że narzekam na dzisiejsze czasy, nawet jak robię to pod przykrywką pięknych wspomnień. I nie wiem jak na to coś poradzić. I nie wiem czy chcę… Ale czas upływa, świat się zmienia i jak mawia Ryba Piłat – nigdy nie wypijesz rąk dwa razy w tej…

Więcej

Koparka

Spełnienia marzeń… Tak się czasem słyszy w życzeniach. I czasem się to udaje. Tylko owo spełnienie przybiera tak zdumiewającą formę, że trudno uwierzyć… Jednym z moich wielkich marzeń było siedzieć a pewnie i sterować wielką koparką… Koparka – mityczna bestia, wcielona w najbliższy jej charakterowi mechanizm. Od dziecka fascynowały mnie swoją bezwzględną mocą i skupieniem na jednym temacie. Ta nierychliwość i nieustępliwa bezwzględność – twardy, oporny materiał nabierany bez wysiłku…

Więcej

Tęcza

Jest potrzebny wróg, najpierw wewnętrzny, by skonsolidować to buractwo zwane szumnie Narodem. Jak się już z tym upora – można go, trzymając na krótkiej smyczy napuszczać na rożnych sąsiadów. A tak ukierunkowana uwaga motłochu, po pacyfikacji wewnętrznej pozwala robić wszystkie sztuczki świata we własnym gronie. I na własną korzyść. Przerabiano to w historii mnóstwo razy. Ostatnio w takiej skali duet Hitler i Stalin. Jako że czarnych ani żółtych u nas…

Więcej