Wakacyjne ostrzeżenia

GROBLA Idąc tą groblą w mglisty dzień nie rozglądaj się. Patrz uważnie pod nogi. Nie zwracaj uwagi na cienie chowające się za drzewami. Nie wdeptuj w kałuże – są głębsze niż ci się wydaje. Nie podnoś z ziemi żadnej błyskotki – kiedy ją zaciśniesz w dłoni, haczyk wbije ci się ciało i nagle okaże się, że cienka mocna linka ciągnie cię do wody. Nie słuchaj słów wołających cię po imieniu,…

Więcej

Lakier

Kapeć. Staliśmy na poboczu a ja pociłem się pod słońcem. I pod jej wzrokiem. Chyba nie zdążymy. Stała obok jak niemy wyrzut – tyle strojenia, malowania, starań i marzeń. Wykonywałem niezborne ruchy szarpiąc się z klapą bagażnika, usiłując wyjąć windę nie niszcząc misternie zapakowanych prezentów… – winda? A po co? – zapytała i chwyciła od spodu za ramę. Drugą ręką odkręciła śruby zgrzytając kluczem. – przytrzymaj – zakomenderowała, nawet nie…

Więcej

Sierotka

Marysia, choć niby taka sierotka, (a może właśnie dlatego?) doskonale zdawała sobie sprawę, że jeżeli coś leży ot tak i niby można wziąć zupełnie za darmo, to musi to być sen. Albo pułapka… Na chodniku, tuż przy cmentarnym murze leżało dorodne jabłko. Rozglądnęła się. Coś tu nie gra… A na chodniku błyszczało i kusiło – piękne, wielkie czerwone (I zapewne soczyste!) … Powstrzymała odruch i zastanowiła się chwilę, po czym…

Więcej

Ortopeda

Złapał mnie postrzał w kark. To bardzo bolesna przypadłość, bo nie można ani potwierdzić, ani zaprzeczyć, bo głową ruszać nie sposób. Kiedy mi ktoś o czymś takim mówił, to snułem przaśny dowcip o tym, że jak można się w kark poszczać i że taki duży chłopiec i się poszczał… No i na mnie przyszło. A to przypomniało mi taką historię – mój znajomy miał (piszę to w czasie przeszłym niestety)…

Więcej

Skok

Zawsze lubiłem ryzyko. A właściwie tą jego odmianę, gdzie stawiasz na szali swoje zdrowie i życie grając sprawnością fizyczną i sprytem. Szybka jazda? Wspinaczka? Bójka? Skoki do wody z urwiska? To był mój żywioł! A otaczający mnie nieustannie wianuszek pięknych dziewczyn traktowałem jako należny mi bonus. To było urwisko… To właściwie był potężny klif!… Dziewczyny dostały histerii, koledzy kręcili głową i odradzali rzeczowo. Ale było już za późno – już…

Więcej

Jerwa mago kuć!..

Kiedyś już o tym pisałem. Ale biorąc pod uwagę, że pisałem o wielu rzeczach, a jest pewna, skończona grupa tematów które mnie, delikatnie mówiąc drażnią, to siłą rzeczy niektóre będą wracać. Postaram się tylko, by w atrakcyjnej formie. Lubię jak coś, co wygląda jak kamień – było kamieniem. Coś z drewna – drewnem. Niewygórowane oczekiwania, prawda? Nie gipsowe, nie plastyczane, nie gumiane, tylko takie, jakimi obiecują że są. Tak też…

Więcej

Rysownik

Byłem wtedy początkującym dziennikarzem lokalnej gazety. Brukowca nastawionego na to, co się najlepiej sprzedaje – na sensację, na zbrodnię i krew. Sex and violance. Jako najmłodszy musiałem latać po mieście i szukać tematu. Starsi mieli wtyki w policji, szpitalu czy straży… Na szczęście, jeśli można tak powiedzieć, mieszkałem w takiej okolicy, że tematy miałem na wyciągnięcie ręki. Wtedy pojawiły się te rysunki. Pierwszy (pierwszy który skojarzyłem) był na ulicy przed…

Więcej

Ze szpitala IX

Ostatnio w naszym szpitalu poważnie wzrosła śmiertelność. I to nie żeby jakaś epidemia czy infekcja. Po prostu ludzie umierali i już. Mocno to deprymujące. Niby nic w tym dziwnego – wszak gramy tu ze śmiercią często. Ale pacjenci którzy już zaczęli dobrze rokować, albo zgoła tuż przed wypisaniem. Z ortopedii czy wewnętrznego. Z oparzeń czy urazówki. Bez względu na płeć czy wiek. Bez widocznych oznak – jakby z przyczyn naturalnych….

Więcej

Ze szpitala VIII

Wobec choroby wszyscy są równi, ale wobec zdrowia już niekoniecznie – reakcje tak na przebieg choroby jak i wyzdrowienia bywają bardzo różne. I zależy to od wielu różnych czynników. A jeżeli się zbiegnie wielkie ego z olbrzymią kasą… Jeżeli jest się najbogatszym w całej okolicy i nie wiadomo większe – ego, majątek czy kompleksy… I przekonanie o własnej wyjątkowości i co gorsza – absolutna pewność, że wszyscy owo przekonanie podzielają!…

Więcej

Ze szpitala VII

To było już jakiś czas temu. Nie wiem ile, bo kryjąc się w piwnicach, między spalarnią a prosektorium straciłem rachubę czasu. Ale musiałem uciekać i gdzieś się schować. Wyrwałem się w ostatniej chwili i w szamotaninie chyba wybiłem sanitariuszowi oko. Dlaczego? Wieźli mnie wózkiem do prześwietlenia RTG ręki. Zostawili przed drzwiami i nagle pojawiło się dwóch pielęgniarzy i stwierdzili, że to ja jestem tym pacjentem do amputacji nogi…. Jak szczur…

Więcej