Poganie

Zapewne uczeni w piśmie więcej mieliby do powiedzenia, niż domorosły obserwator życia, ale to też niechybnie zależało będzie od jego wyjściowych pozycji. Mianowicie stawiam tezę, że w Polsce zwyciężyło pogaństwo. Przegryzało się, przebijało stłamszone i przygniecione rzymskim butem, ale się przeliczyli! Nie pomógł nawet sprytny w ich mniemaniu zabieg, by wszystkie ważniejsze święta chrześcijańskie, wbrew logice i faktom historycznym zainstalować na głównych pogańskich cyklicznych wydarzeniach. Tak jak i nie pomogło…

Więcej

Neofita

Ostentacyjna religijność, a zwłaszcza publiczne nawrócenia. Coś, co powinno być intymnym przeżyciem, wyciągane na forum, by mieć swoją chwilę. Swoje pięć minut w mediach. To dotyczy siłą rzeczy ludzi, którzy z tymi mediami mają wiele do czynienia i są ich naturalnym środowiskiem. Tylko dlaczego zazwyczaj dotyczy to przebrzmiałych lub gasnących person żurnalistyki lub aktorstwa? Czy gwiazdek pop rozpaczliwie usiłujących utrzymać się na fali, liczących na skapnięcie jeszcze kilku groszy? Kilku…

Więcej

Czas

Punktualność jest grzecznością królów. Tak mówią. Ale patrząc na społeczeństwo, powiedzmy, na dużą jego część – odnoszę wrażenie że panuje totalne wielkie bezkrólewie. Można się umawiać na konkretną godzinę a dla każdego znaczy to co innego. Na przykład umawiasz się na 8.30 i dla ciebie to jest 8.30. Bo co innego być może? A dla drugiej strony jest to czas między 8.30 a 9.00. i nie rozumie twojego oburzenia na…

Więcej

Cmentarz

Co jakiś czas przemykam ulicą Prandoty (Kraków). Po obu stronach cmentarze… Oczywiście cmentarz skłania do zadumy nad czasem i takie tam koheloskie pierdy. Ale jeden z nich faktycznie skłania. Cmentarz wojskowy. Zorganizowany jak wieczny apel – mogiły stoją równo jak oddziały wojska. Bywają mniejsze i większe; jak kwatera poległych żołnierzy wojsk Wspólnoty Brytyjskiej i wojaków z czerwoną gwiazdą. I tych ze swastyką. I wszyscy pogodzeni. A skoro cmentarz powstał tuż…

Więcej

Piekielnicy

Przystanął. Grubymi, twardymi paluchami przygładził rzadkie włosy. Zmrużył oczy od słońca. Odruchowo poszukał ciemnych szkieł swego kapelusza, urwał w pół ruchu – przecież już nie jest w pracy… Antoni szedł wolno. Całość Antoniego poruszała się jakoś automatycznie, z rozpędu ośmiu godzin przy wielkim piecu. Coraz mniejszy jednak był ten rozpęd. Jakby ośki i łożyska zacierały się powoli. Szedł wolno brzegiem grupy szarych ludzi. Szarych myślą, mową i uczynkiem. Szarych marzeniem….

Więcej

Ania z …

Ania była dobrą i ładną dziewczyną. Trochę romantyczną i zasłuchaną w śpiewy ptaszków, które obsiadywały ją gdy wychodziła ze swego domku, sypiąc ziarno i okruszki. Była lubiana i adorowana, ale cóż z tego, kiedy nigdy nie mogła zatrzymać przy sobie na dłużej żadnego chłopca. Mieszkańcy miasteczka z czasem zaczęli robić zakłady; ile tym razem wytrzyma adorator panny Ani. I co więcej – nikt nie wiedział dlaczego! Ania cierpiała cicho, karmiła…

Więcej

Dawać radę

Znów będę biadał nad upadkiem, że ach ta dzisiejsza młodzież i że za moich czasów. Obrzydlistwo. Przeraża mnie tylko, że dziadkowie i rodzice też tak robili i jeżeli oni też mieli rację?.. Wszak narzekali na nas! Ale pociesza z kolei, że arcy prapradziadowie też tak marudzili a świat się dotelepał do dziś i sugeruje że jeszcze poczłapie. Zdolności radzenia sobie z prostymi rzeczami – tu nawet nie chodzi o fachowe…

Więcej

Staszek Ptaszek

Nikt go we wsi nie traktował poważnie, ale też i nikt się z niego nie śmiał. Z jego ptasiego nosa, rozczochranej jak u pisklaka głowy schowanej w ramionach i chudych nóg. Może trochę się go bali? Może łażąc po polach i łąkach za dużo widział? Może siedząc w zaroślach czy na skraju lasu znał wszystkie tajemne ścieżki mieszkańców wsi?.. A może to ten wielki kruk co stale nad nim krążył,…

Więcej

Poręba

Kiedy była mgła, drwale nie wychodzili z szałasu. Nawet za potrzebą. Siedzieli tylko w milczeniu, patrzyli w ziemię i nasłuchiwali… Już nikt nie opowiadał historii o leśnym dziadu co za drzewa się mści, o szalonym drwalu któremu dla żartu zrąbali ukochaną brzozę i teraz on rąbie drwali… Ani o białej wilczycy której wybrali młode, ani o wielkim puchaczu któremu zniszczyli gniazdo. Czy o związanej dla żartu wiewiórce… Każdy nasłuchiwał odgłosów…

Więcej

Marcysia

Z początku myślałem że to małe, wredne stworzenie, tym bardziej paskudne, że w postaci najwyżej siedmioletniej dziewczynki. Mieszkała po sąsiedzku, więc spotykałem ją co jakiś czas. Chadzała na ogół sama, coś tam nucąc zapatrzona w dal albo w ziemię. Owszem, kłaniała się ale zawsze uciekała oczami gdzieś w bok. Jej rówieśnicy, przelatujący jak chmara wróbli przez okolicę, unikali jej jak złego psa. Największe łobuziaki milkły i przechodziły bokiem jak najprędzej…

Więcej