Czas

Punktualność jest grzecznością królów. Tak mówią. Ale patrząc na społeczeństwo, powiedzmy, na dużą jego część – odnoszę wrażenie że panuje totalne wielkie bezkrólewie. Można się umawiać na konkretną godzinę a dla każdego znaczy to co innego. Na przykład umawiasz się na 8.30 i dla ciebie to jest 8.30. Bo co innego być może? A dla drugiej strony jest to czas między 8.30 a 9.00. i nie rozumie twojego oburzenia na…

Więcej

Cmentarz

Co jakiś czas przemykam ulicą Prandoty (Kraków). Po obu stronach cmentarze… Oczywiście cmentarz skłania do zadumy nad czasem i takie tam koheloskie pierdy. Ale jeden z nich faktycznie skłania. Cmentarz wojskowy. Zorganizowany jak wieczny apel – mogiły stoją równo jak oddziały wojska. Bywają mniejsze i większe; jak kwatera poległych żołnierzy wojsk Wspólnoty Brytyjskiej i wojaków z czerwoną gwiazdą. I tych ze swastyką. I wszyscy pogodzeni. A skoro cmentarz powstał tuż…

Więcej

Piekielnicy

Przystanął. Grubymi, twardymi paluchami przygładził rzadkie włosy. Zmrużył oczy od słońca. Odruchowo poszukał ciemnych szkieł swego kapelusza, urwał w pół ruchu – przecież już nie jest w pracy… Antoni szedł wolno. Całość Antoniego poruszała się jakoś automatycznie, z rozpędu ośmiu godzin przy wielkim piecu. Coraz mniejszy jednak był ten rozpęd. Jakby ośki i łożyska zacierały się powoli. Szedł wolno brzegiem grupy szarych ludzi. Szarych myślą, mową i uczynkiem. Szarych marzeniem….

Więcej

Ania z …

Ania była dobrą i ładną dziewczyną. Trochę romantyczną i zasłuchaną w śpiewy ptaszków, które obsiadywały ją gdy wychodziła ze swego domku, sypiąc ziarno i okruszki. Była lubiana i adorowana, ale cóż z tego, kiedy nigdy nie mogła zatrzymać przy sobie na dłużej żadnego chłopca. Mieszkańcy miasteczka z czasem zaczęli robić zakłady; ile tym razem wytrzyma adorator panny Ani. I co więcej – nikt nie wiedział dlaczego! Ania cierpiała cicho, karmiła…

Więcej

Dawać radę

Znów będę biadał nad upadkiem, że ach ta dzisiejsza młodzież i że za moich czasów. Obrzydlistwo. Przeraża mnie tylko, że dziadkowie i rodzice też tak robili i jeżeli oni też mieli rację?.. Wszak narzekali na nas! Ale pociesza z kolei, że arcy prapradziadowie też tak marudzili a świat się dotelepał do dziś i sugeruje że jeszcze poczłapie. Zdolności radzenia sobie z prostymi rzeczami – tu nawet nie chodzi o fachowe…

Więcej

Staszek Ptaszek

Nikt go we wsi nie traktował poważnie, ale też i nikt się z niego nie śmiał. Z jego ptasiego nosa, rozczochranej jak u pisklaka głowy schowanej w ramionach i chudych nóg. Może trochę się go bali? Może łażąc po polach i łąkach za dużo widział? Może siedząc w zaroślach czy na skraju lasu znał wszystkie tajemne ścieżki mieszkańców wsi?.. A może to ten wielki kruk co stale nad nim krążył,…

Więcej

Poręba

Kiedy była mgła, drwale nie wychodzili z szałasu. Nawet za potrzebą. Siedzieli tylko w milczeniu, patrzyli w ziemię i nasłuchiwali… Już nikt nie opowiadał historii o leśnym dziadu co za drzewa się mści, o szalonym drwalu któremu dla żartu zrąbali ukochaną brzozę i teraz on rąbie drwali… Ani o białej wilczycy której wybrali młode, ani o wielkim puchaczu któremu zniszczyli gniazdo. Czy o związanej dla żartu wiewiórce… Każdy nasłuchiwał odgłosów…

Więcej

Marcysia

Z początku myślałem że to małe, wredne stworzenie, tym bardziej paskudne, że w postaci najwyżej siedmioletniej dziewczynki. Mieszkała po sąsiedzku, więc spotykałem ją co jakiś czas. Chadzała na ogół sama, coś tam nucąc zapatrzona w dal albo w ziemię. Owszem, kłaniała się ale zawsze uciekała oczami gdzieś w bok. Jej rówieśnicy, przelatujący jak chmara wróbli przez okolicę, unikali jej jak złego psa. Największe łobuziaki milkły i przechodziły bokiem jak najprędzej…

Więcej

Czereśnie

Zastanawiam się czy to jakieś prawidło, czy skrzywienie jeno, ale zawsze gdy wspomina się stare (dobre) czasy to wychodzi na niekorzyść dzisiejszych. No, może z wyjątkiem wojny… Mam niedaleko spory plac targowy i od lat czynię pewne obserwacje. Ale nie tylko o ten plac chodzi, bo to zjawisko notuję co sezon od lat wielu. Bom chitry i łasy. Mianowicie owoce. Głównie chodzi o czereśnie. Jedne z moich ulubionych owoców. Jest…

Więcej

szyszka

Pracuję od pewnego czasu w okolicznościach przyrody. Piękny stary dom w środku lasu, prawie na szczycie. Oczywiście jest zachwycająco. I dom i otoczenie… To znaczy byłoby. Gdyby nie to, że od mniej więcej siódmej rano słychać piły. Z kilku miejsc. A echo, wiatr i las tak kręcą dźwiękiem, że zdaje się – tną dookoła i coraz bliżej. A co godzinę wielki traktor ściąga skrępowane łańcuchem pnie. Wlecze je po ziemi…

Więcej